Odzież dla rodziców noszących w chustach.

Polski

Pusty

Razem: 0,00 zł

Jesteś tutaj

Noszenie w chuście zimą: obalamy mity!

My pierwszą zimę w chuście mamy już za sobą. Jeśli Twoja właśnie trwa, być może nadal masz obawy przed takimi spacerami: bo zimno, bo niebezpiecznie, bo… nie wiadomo, jak to właściwie zorganizować. Mnie też na początku nie było łatwo! Tym chętniej pomogę Ci rozwiać najważniejsze wątpliwości i rozprawić się z mitami o noszeniu w chuście zimą.

 

Mit #1 Na zimę lepszy wózek

Odpowiem przekornie: zima to świetny czas na chustonoszenie! To właśnie w chłodne i ponure dni trochę bliskości i przytulania działa jak solidna dawka pozytywnej energii. Są jeszcze kwestie praktyczne: w chuście oszczędzasz sobie takich wątpliwych przyjemności, jak przekopywanie się przez śnieg i błoto, noszenie wózka po oblodzonych schodach, ubieranie w kombinezon i zabieranie ze sobą niezliczonych akcesoriów na kapryśną pogodę.

 

Mit #2 Starszaka motamy tylko na kurtkę

Wasze spacery to połączenie „idę sam/a!” z „weź mnie już na ręce”? Skąd ja to znam! :) Chyba w każdym artykule dotyczącym noszenia w chuście zimą znajduję informację, że starsze dzieci właśnie z tego powodu lepiej motać na swoją kurtkę. Przyznam, że nie do końca się z tym zgadzam. U nas spacery przebiegają na dwa różne sposoby: pierwszy z nich opisałam powyżej, drugi to dłuższe wyjścia, podczas których mój 1,5-roczny synek jest zamotany pod kurtką. Dla mnie to świetne rozwiązanie. Dlaczego? A próbowaliście kiedyś ubrać nadzwyczaj ruchliwe dziecko w te wszystkie sweterki, szaliczki, kurtki i rajstopki? No właśnie. Ja wolę oszczędzić sobie tej gimnastyki, nosząc dziecko w kurtce dla dwojga. Zdarza mi się oczywiście motać dziecko na kurtkę – moja TWIGA jest na tyle miękka i plastyczna, że mogę to zrobić komfortowo, a dodatkowo softshell jest na tyle „czepliwy”, że nie ślizga się po nim chusta.

 

Mit #3 Przegrzejesz/przeziębisz/udusisz to dziecko!

Spokojnie, nic się nie stanie! Na komentarze ciekawskich sąsiadek przygotuj sobie cięte riposty, a sama zadbaj o właściwy ubiór malucha. Pamiętaj: chustę traktujemy jako jedną warstwę odzieży, a ciepło rodzica – jako dodatkową. Zawsze uważaj też, by maluch mógł swobodnie oddychać, także wtedy, gdy zaśnie. Na pewno z czasem wypracujesz sobie swoje sposoby. Na razie poznaj moje: wybieram ubrania, które nie podwiną się na pleckach przy motaniu: koszulki zastępuję body, ze spodni wybieram ogrodniczki albo po prostu zakładam cienki kombinezon (tych puchowych nie polecam, ciepła bawełna albo wełna merino są dużo lepsze). Nie lubię rajstop – zamiast nich na spodnie zakładam getry. I jeszcze czapka – dla mnie hitem jest kominiarka, której nawet bardzo pomysłowe dziecko nie zdoła samodzielnie zdjąć.

 

Mit #4 Odzież do noszenia to zbędny wydatek

Na początku, gdy dziecko jest naprawdę malutkie, zmieścisz je nawet pod swoją luźną kurtką. I nie ma w tym nic złego – cieszcie się tymi 2-3 miesiącami wygody. Później na pewno zrobi się Wam za ciasno. Kurtka męża? Obszerny sweter? Prowizoryczne rozwiązania sprawdzały się u mnie, dopóki nie wrzuciłam dziecka na plecy. A zresztą, prędzej czy później zmarznięty mąż na pewno upomni się o swoją kurtkę :)

A skoro o wydatkach mowa… Kupowanie ubrań, które można nosić tylko razem z dzieckiem w chuście, rzeczywiście brzmi jak fanaberia :) Projektując ubrania TWIGA mamy na uwadze to, że każde chustonoszenie kiedyś się kończy – i właśnie dlatego każdy produkt możesz nosić także bez dziecka. Kurtka TWIGA przyda Ci się także wtedy, gdy Twój maluch urośnie i pójdziecie razem pozjeżdżać na sankach. A gdy czas oczekiwania na nowego chuściocha przypadnie na zimę, możesz wykorzystać panel ciążowy do kurtki i… zapomnieć o kupowaniu zimowego odzienia na wiele sezonów :)